Podsumowanie zakazu handlu w niedzielę oraz projektu ustawy o "ślepym pozwie" złożonej przez Nowoczesną

02.10.2017 13:00

Display_img_0024

Na konferencji prasowej, zorganizowanej w miniony poniedziałek, poruszyłam dwa bardzo istotne tematy: zakaz handlu w niedzielę oraz "ślepy pozew", czyli dostarczenie skuteczniejszych narzędzi do walki z hejtem internetowym.

Prawo i Sprawiedliwość chce przeforsować zakaz handlu w niedzielę, nie zważając na konsekwencje jakie za sobą niesie wprowadzenie takiego ograniczenia. Stracą na tym nie tylko mali i średni przedsiębiorcy, którzy prowadzą swoje punkty w galeriach handlowych (ich niedzielne przychody stanowią aż 30% utargu z całego tygodnia), ale także pracownicy, którzy w ten dzień wypracowują często bonusy stanowiące dużą część pensji oraz studenci, dorabiający w weekendy. W wolnym państwie powinien być wybór, osoby chcące pracować w niedzielę powinni mieć do tego prawo, a ci co chcą wtedy robić zakupy - również powinni mieć do tego prawo. Nikt nie powinien decydować o tym jak powinno się spędzać dzień wolny. Zakupy to również forma integracji rodziny, nie każdy spędza niedzielę w kościele. Dla wielu Polaków niedziele to czasami jedyny dzień, kiedy mogą wspólnie udać się na zakupy, ponieważ w tygodniu ciężko pracują.

Z kolei "ślepy pozew" to zaproponowana przez Nowoczesną ustawa, która ma wzmocnić bezpieczeństwo
obywateli w zakresie ochrony prawnej dóbr osobistych, masowo naruszanych w internecie, w szczególności na forach, grupach dyskusyjnych i portalach społecznościowych. Obecnie w postępowaniach cywilnych cały ciężar dowodowy spoczywa na obywatelu, w "ślepym pozwie" poszkodowany składa pozew bez określenia danych osobowych pozwanego, musi jedynie przytoczyć treści zniesławienia i podanie adresu url, daty, godziny, profilu, loginu. Hejt w internecie dotyczy nie tylko osób publicznych, ale również zwykłych obywateli, w szczególności nastolatków (według ostatnich badań Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej, instytucji działającej przy Ministerstwie Cyfryzacji, 32 proc. polskich nastolatków było wyzywanych w internecie, co piąty był poniżany i ośmieszany, a co dziesiąty szantażowany). PiS odrzucił tę ustawę w pierwszym czytaniu. Widocznie obóz rządzący bał się, że wyszłoby na jaw, kto stoi za armią trolli i hejterów w sieci.