Nowoczesna popiera strajk nauczycieli

31.03.2017 14:00

Display_img_0043

Dziś wspólnie z Jackiem Leśnym z ZNP, przewodniczącym Ryszardem Petru oraz Rafałem Dobkiem z poznańskiej Nowoczesnej wyraziliśmy na placu Wolności naszą solidarność ze strajkującymi nauczycielami.

Popieramy dzisiejszy strajk nauczycieli. Jest to swego rodzaju krzyk rozpaczy ­­– rozpoczął Przewodniczący
Nowoczesnej, Ryszard Petru. Jak zaznaczył, Nowoczesna zebrała w sumie ponad 50 tysięcy
podpisów pod wnioskiem o referendum szkolne.

Wiemy, że Polska szkoła wymaga reform. Zgadzamy się co do tego, że polscy nauczyciele zarabiają za mało, ale na pewno te zmiany nie mogą iść w kierunku chaosu, jak to jest dzisiaj proponowane – kontynuował lider Nowoczesnej - Nie może być tak, że jedyne co wiemy o reformie edukacji to niepewność, strach i zagrożenie, jakie za sobą niesie – powiedział Ryszard Petru.

Jak poinformował Jacek Leśny, Wiceprezes Zarządu Poznańskiego Oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego, w Poznaniu w akcji protestacyjnej bierze udział 45 placówek - od przedszkoli aż po zespoły szkół zawodowych. - Protestuje około 1400 pracowników oświaty, w tym głównie nauczyciele – powiedział J. Leśny.

Wiceprezes Leśny odniósł się także do słów Minister Edukacji Narodowej, Anny Zalewskiej, w
sprawie planowanych zwolnień. - Zaczynają do naszego oddziału spływać informacje od dyrektorów o zamiarze rozwiązania stosunku pracy lub zmiany na niekorzyść nauczycieli dotychczas zatrudnionych w gimnazjach. Jest to najbardziej ewidentny dowód na to, jak kłamliwe i nieprawdziwe były zapewnienia Minister Anny Zalewskiej, jakoby zwolnień w oświacie miało nie być. Przypomnę, że ZNP w swojej najczarniejszej prognozie wyliczył, że takich zwolnień może być do 36-37 tysięcy. I nawet jeśli ta prognoza się nie sprawdzi, to co z całą pewnością w skali kraju będą to tysiące ludzi, którzy znajdą się w niezwykle trudnej sytuacji – powiedział przedstawiciel związkowców.

Jacek Leśny zwrócił także uwagę, że po raz pierwszy w historii, do strajku nauczycieli przyłączyły się nie tylko partie opozycyjne, ale utworzył się także szeroki ruch rodziców – Rad Rodziców, stowarzyszeń rodziców i innych grup będących podmiotami życia szkolnego, które sprzeciwiają się jednoznacznie reformie.

Ze swojej strony przypomniałam, że na placu Wolności kilka tygodni temu sama zbierałam podpisy pod wnioskiem referendalnym. Mogę śmiało powiedzieć, że każda osoba, która podchodziła i składała swój podpis, była świadoma co do tego, że może przyczynić się do zatrzymania tej złej reformy. Nie trzeba być ekspertem żeby wiedzieć, jakich zmian wymaga polska szkoła, jakie są oczekiwania rodziców i nauczycieli. Tak żeby sprostać przyszłym wymaganiom pracodawców i gospodarki, aby nasze dzieci mogły konkurować ze swoimi rówieśnikami z innych krajów. Chociaż mamy już zebrane pół miliona podpisów - zbieramy dalej. Im więcej będzie głosów poparcia, tym trudniej rządzącym będzie to zignorować. Wszystkie podpisy złożymy w Sejmie w połowie kwietnia.

W ocenie Rafała Dobka, dzisiejszy strajk to nie tylko krzyk rozpaczy nauczycieli, ale to także krzyk rozpaczy rodziców. Ja już teraz, w szkole moich dzieci, dostrzegam bałagan, jaki „deforma” edukacji Pani Minister Zalewskiej przynosi – powiedział Rafał Dobek. Lider Wielkopolskiej Rady Programowej wylicza kłopoty z siatką godzinową oraz z nowymi salami, które trzeba znaleźć dla dzieci. Dr Dobek odniósł się także do nowej wersji podstawy programowej. - Nasze dzieci poznają kolejne bitwy, poznają mocno zideologizowaną, przyczernioną, właściwie PiS-owską wersję historii Polski, ale nie własną historię.