Kondycja polskiej gospodarki po roku rządów PiS

15.11.2016 15:00

Display_img_3431

Niedawno Premier Szydło zadeklarowała, że w przyszłym roku rząd zajmie się problemem przedsiębiorców. Ten rok podobno poświęcony był polityce społecznej. W planach - jak wiemy - jest jeszcze wykończenie edukacji. Ja mam taką wielką prośbę do Pani Premier Szydło, aby rząd się do przedsiębiorczości nie mieszał. Przedsiębiorcy poradzą sobie wtedy, kiedy będą mieli proste i przejrzyste prawo oraz swobodę prowadzenia działalności gospodarczej.

Tymczasem poprzez swoje decyzje rząd uderza w przedsiębiorców zarówno na poziomie makro jak i mikro. Pierwsza konstatacja jest taka. Nie jesteśmy już "zieloną wyspą". W kategoriach przyrodniczo-historycznych jesteśmy raczej "wyspą skazańców", do której nikt przy zdrowych zmysłach nie chce płynąć, a każdy chce z niej uciekać.

Już po 12 miesiącach po wygranej Andrzeja Dudy z warszawskiej giełdy odpłynęło 50 mld dolarów. Co więcej żadne znaki na ziemi i niebie nie wskazują, by te pieniądze mogły na warszawską giełdę wrócić.Sektor bankowy przez ostatni rok stracił ponad 11% swojej wartości.

Niezaprzeczalny wpływ na jego rynkową wycenę miały takie działania PiS jak:

- podatek bankowy,
- niepewność, co do rozwiązań dla frankowiczów,
- pomysł dotyczący repolonizacji banków.

Ze strony rządzących padł pomysł ujednolicenia podatku. Jego idea jest z grubsza taka, że 5% najmniej zarabiających zyska kilkaset złotych, 90% średnio zarabiających będzie płacić więcej, a 5% najlepiej zarabiających wynajmie sobie prawników, by podatku w ogóle nie płacić.

Podatek uderzy też najmocniej w osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą, czyli tzw. samozatrudnionych, którzy prawdopodobnie zapłacą 40% podatku dochodowego. Oliwy do ognia dolewają sprzeczne wypowiedzi różnych ministrów w sprawie tego podatku, co dodatkowo potęguje poczucie niestabilności i chaosu. Czy to jest dobry klimat dla przedsiębiorczości?

Zasada jest prosta. Im mocniej rząd dokręca śrubę przedsiębiorcom w Polsce, tym częściej szukają oni możliwości płacenia podatków poza granicami naszego kraju. Tych konsekwencji rządzący zdają się nie zauważać. Zauważyli je jednak przedsiębiorcy, o czym świadczyły trendy w wyszukiwarce google i zainteresowanie czeskimi biurami podatkowymi. Od 2015 roku liczba zakładanych przedsiębiorstw z kapitałem polskim w Czechach rośnie, głównie w Pradze, Ostrawie i Brnie.

Niestety rządzą nami ekonomiczni ignoranci. Gdyby PiSowi dać do rąk dwie stalowe kulki, to jedną zepsuje, a drugą najpewniej zgubi. Właśnie to grozi naszej przedsiębiorczości pod tymi rządami: zguba i zepsucie.