Co dalej z reformą Gowina?

20.04.2018 20:00

Display_img_0062_a

Pierwszym z poruszanych tematów była kwestia autonomii uczelni, jej ustroju oraz kompetencji poszczególnych organów.

Uczestnicy spotkania zwrócili uwagę, że kształt Rady Uczelni będzie zależał od decyzji senatu w tej sprawie. Prof. Naskręcki argumentował, że zapisy ustawy w tej kwestii nie powinny ulec zmianie - powinno się wręcz dopilnować, by został zachowany ich kształt w przedłożonym projekcie ustawy.

Przedstawiciele mniejszych uczelni argumentowali z kolei, że w ich przypadku taki twór jak Rada Uczelni nie wydaje się być obligatoryjny. Pojawiły się też wątpliwości odnośnie zapewnienia finansowania stanowisk członków rady, zwłaszcza w kontekście tzw. podwójnego finansowania (gdy pracownik uczelni zostaje zgodnie z ustawą członkiem Rady).

Prof. Naskręcki z UAM wskazywał również, że skład Rady Uczelni może wręcz świadczyć o prestiżu danej placówki. Podnoszono też wątpliwości dotyczące różnego trybu powoływania członków Rady. W świetle projektu ustawy np. powołanie znanego profesora będzie podejmowane przez Senat uczelni, tymczasem przedstawiciel społeczności studenckiej (parlamentu) będzie powoływany "z automatu". Wskazano, że te przepisy powinny być ujednolicone, tak by mogły traktować wszystkich po równo ("wszyscy co tworzą radę uczelni powinni być wybierani przez Senat").

Drugą dyskutowaną kwestią był wiek emerytalny kobiet na uczelniach. Ustawa zakłada, że będą one przechodzić na emeryturę w wieku 60 lat, natomiast profesorowie mężczyźni w wieku 65 lat. Ten zapis został określony jako "niekonstytucyjny" zwłaszcza w kontekście przesunięcia karier kobiet-naukowców w stosunku do mężczyzn (kobiety uzyskują profesurę średnio w wieku 58 lat, a w wieku 60 musiałyby już przejść na emeryturę). Rekomendacją uczestników spotkania było zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn.

Trzecia sprawa, która była przedmiotem dyskusji, dotyczyła zakresu władzy rektora. Wskazywano, że w przypadku uczelni publicznych władza rektora jest mocno ograniczona. Ustawa z kolei zwiększa jego uprawnienia, dodając równocześnie mechanizmy kontrolne w postaci Rady Uczelni.

Po czwarte, zwrócono uwagę na niedofinansowanie uczelni, określając obecne mechanizmy jako "system finansowania biedy" (budżet Narodowego Centrum Nauki wynosi 800 mln zł rocznie, podczas gdy Premier Morawiecki na "wyprawki szkolne" przeznaczy 1,4 mld złotych).

Po piąte, przedstawiciele uczelni prywatnych wskazywali, że są traktowani jako uczelnie gorszej kategorii. Mimo, że świadczą oni usługi publiczne, nie otrzymują dofinansowania z budżetu. W opiniach rektorów uczelni prywatnych, wystarczyłoby 180 mln złotych, by na równych zasadach dofinansować stacjonarne studia na uczelniach prywatnych.

Zwrócono również uwagę, że projekt ustawy zobowiązuje zarówno uczelnie publiczne jak i prywatne do pełnej jawności, jeśli chodzi o sprawozdawczość finansową. W przypadku uczelni prywatnych, które operują na rynku edukacji jako przedsiębiorstwa oznacza to konieczność ujawnienia finansów prywatnych, których wyniki można różnie zinterpretować np. fakt posiadania kredytu obrotowego może stanowić podstawę do uznania danej uczelni za nieefektywną ekonomiczne, co zupełnie nie oddaje sytuacji finansowej uczelni).

Po szóste, wyrażona została niezgoda na wykreślenie obowiązkowych, sześciomiesięcznych praktyk z profilów ogólnoakademickich uczelni. Sprawa ta jednak okazała się dyskusyjna z uwagi na fakt, że nie na wszystkich kierunkach wprowadzenie "praktyk zawodowych" jest możliwe.

Po siódme, wskazano na zapisy, które de facto degradują uczelnie zawodowe, traktując je jako uczelnie "gorszego sortu": jeśli uczelnia akademicka, traci swoje uprawnienia, to trafia do kategorii szkoła zawodowa. Ten zapis wskazuje, że szkoły zawodowe, które często są bardzo konkurencyjne na rynku, to szkoły gorszej kategorii.

Po ósme, poruszono sprawy związane ze szkołami doktorskimi i kształceniem doktorantów. Prorektor UA wyraził obawy, że wprowadzenie cezury końca grudnia 2019 roku jako daty granicznej dla obronienia tzw. zaległych doktoratów może być niewykonalne. Wskazano, że ten termin powinien być wydłużony o przynajmniej 2 lata. Równocześnie Prorektor UAM wyraził opinię, że doktoraty "z wolnej stopy" to jedno z większych osiągnięć tej ustawy, podobnie jak szkoły doktorskie, które porządkują system kształcenia doktorantów.

Po dziewiąte, dyskusyjną okazała się kwestia obowiązku habilitacji. Wskazywano, że od tego mechanizmu powinno się stopniowo odchodzić, podając jako przykład uczelnie artystyczne, gdzie przyznawanie tego tytułu jest odbierane jako absurdalne.

Po dziesiąte, chwalono docenienie roli dydaktycznej uczelni.

Dyskusja dotyczyła również ustawowego stanu spoczynku dla emerytowanych profesorów, korzyści dla studentów w wprowadzenia reformy (zatrzymanie powstawania kierunków "oderwanych" od kompetencji kadry naukowej) oraz kształceniu nauczycieli, co może stanowić problem zwłaszcza w kontekście wskazania tylko uczelni o kategorii B i wyższej, jako władnych do przeprowadzenie tego procesu.

W spotkaniu udział wzięli prof. Ryszard Naskręcki, Prorektor ds. nauki i współpracy międzynarodowej UAM, prof. dr hab. Marek Jakuszewski, Prorektor ds. artystycznych UA, prof. dr hab. Janusz Stalmierski Prorektor ds. artystycznych AM, dr Piotr Lubiński z Wyższej Szkoły Bankowej, rektor dr. inż. Krzysztof Nowakowski z Collegium Da Vinci, prof. Kamila Wilczyńska Rektor Wyższej Szkoły Handlu i Usług, dr Dorota Cedrowicz z Wyższej Szkoły Zdrowia, Urody i Edukacji, mgr Violetta Musa Kanclerz Wyższej Szkoły Edukacji i Terapii oraz mgr Bartosz Przybylski Kierownik Biura Rektora Wyższej Szkoły Edukacji i Terapii. W dyskusji wzięli również udział prof. Jacek Wachowski oraz poseł Ryszard Petru.